Współczesny człowiek funkcjonuje szybciej niż kiedykolwiek wcześniej - skuteczny, zorganizowany, spełniający społeczne oczekiwania, a jednocześnie coraz częściej wewnętrznie przeciążony. W swojej pracy Adrianna Bereziuk, psychoterapeutka i założycielka Centrum Pomocy Psychologicznej „Spokojna Głowa”, pracując z osobami zmagającymi się z lękiem, depresją i doświadczeniami traumy, obserwuje narastający rozdźwięk między tym, co pokazujemy na zewnątrz, a tym, co głęboko przeżywamy.
Co sprawiło, że zdecydowała się Pani pracować z ludzką psychiką - z czym najtrudniej było się skonfrontować na początku?
Od zawsze towarzyszyła mi potrzeba rozumienia tego, co nieoczywiste. Szybko jednak dostrzegłam, że psychika człowieka nie daje się zamknąć w prostych schematach. Kluczowe znaczenie miała praca kliniczna i bezpośredni kontakt z ludzkim cierpieniem, który uczy pokory wobec złożoności doświadczeń.
Najtrudniejsze było mierzenie się z silnymi emocjami - szczególnie z agresją czy postawą wyższości. Z czasem zrozumiałam, że często są to mechanizmy obronne, pod którymi kryją się lęk, bezradność i doświadczenie zranienia. Takie spojrzenie pozwala inaczej reagować i lepiej rozumieć dynamikę relacji.
Specjalizuje się Pani w pracy z lękiem, depresją i traumą. Co skala tych problemów mówi o współczesnym człowieku i źródłach powszechnego napięcia?
Coraz częściej obserwujemy ludzi funkcjonujących w stanie przewlekłego przeciążenia - jakby ich układ nerwowy pozostawał stale w trybie podwyższonej gotowości. Wynika to z tempa życia, presji i obciążeń, a także z głębszych mechanizmów związanych z regulacją emocji i poczuciem bezpieczeństwa.
Z jednej strony mamy do czynienia ze wzrostem obciążenia psychicznego, z drugiej - z większą świadomością i gotowością do nazywania trudności. Wcześniejsze pokolenia często funkcjonowały w trybie przetrwania, dziś mamy jednak więcej przestrzeni na refleksję. Problem polega na tym, że reagujemy dopiero wtedy, gdy napięcie staje się trudne do zniesienia.
Dlaczego przeszłość tak silnie wpływa na dorosłe życie i dlaczego tak trudno się od niej uwolnić?
Przeszłość nie jest tylko wspomnieniem. To także utrwalony sposób reagowania, zapisany w ciele, emocjach i układzie nerwowym. Wczesne doświadczenia kształtują fundament osobowości - sposób postrzegania siebie, innych i świata.
Jeśli regulacja emocji rozwija się w warunkach braku bezpieczeństwa lub niestabilności, układ nerwowy uczy się funkcjonować w napięciu. Objawy są więc konsekwencją wyuczonych sposobów reagowania i radzenia sobie z trudnościami.
Po czym poznać, że trudność przestaje być przejściowa i kto dziś najczęściej trafia do Pani gabinetu?
Kluczowe jest to, czy objawy zaczynają wpływać na codzienne funkcjonowanie. Zaburzenia snu, przewlekłe napięcie, spadek energii lub apetytu to sygnały, których nie należy ignorować. Coraz częściej są to osoby wysoko funkcjonujące - skuteczne i zorganizowane, a jednocześnie wewnętrznie przeciążone lub doświadczające pustki. Widać, że przeciążenie i zagubienie tożsamościowe często współwystępują i wzajemnie się nasilają.
Czy żyjemy dziś w coraz większym rozdźwięku między tym, co pokazujemy, a tym, co przeżywamy?
Zdecydowanie tak. Presja na sukces, sprawczość i samowystarczalność jest bardzo silna, a tempo zmian technologicznych i społecznych stale rośnie. Funkcjonujemy szybciej i intensywniej, ale nasza psychika nie nadąża za tym tempem. W efekcie rośnie rozbieżność między tym, jak funkcjonujemy na zewnątrz, a tym, co jesteśmy w stanie unieść wewnętrznie.
Jak ten stan przekłada się na relacje - zarówno partnerskie, jak i rodzinne?
Największym wyzwaniem staje się dziś utrzymanie pogłębionej, jakościowej relacji. Tempo życia i model oparty na ciągłym działaniu ograniczają przestrzeń na rozmowę i autentyczną obecność.
Digitalizacja zwiększa dostępność kontaktu, ale nie sprzyja jego pogłębianiu. Istotną rolę odgrywają też wcześniejsze doświadczenia relacyjne, które wpływają na sposób budowania bliskości i regulowania emocji.
Wspólnym mianownikiem wielu trudności pozostaje brak poczucia bezpieczeństwa i zaufania. Podobny mechanizm widać w wychowaniu - wyzwaniem jest znalezienie równowagi między stawianiem granic a dawaniem dziecku autonomii.
Co było impulsem do stworzenia Centrum Pomocy Psychologicznej „Spokojna Głowa” i jaką filozofię oraz kierunek rozwoju chce Pani tam realizować?
Punktem wyjścia była obserwacja dużej skali cierpienia oraz trudności w dostępie do adekwatnej pomocy. System publiczny jest przeciążony, a sektor prywatny bardzo zróżnicowany pod względem jakości. Chciałam stworzyć miejsce, które łączy dostępność z wysokim standardem pracy - oparte na rzetelnej diagnostyce, współpracy zespołowej i odpowiedzialności za cały proces terapeutyczny. Kluczowe jest indywidualne podejście i dopasowanie metod do pacjenta, a nie odwrotnie.
Patrząc w przyszłość, najważniejszym kierunkiem pozostaje konsekwentne podnoszenie jakości - poprzez rozwój zespołu, regularną superwizję i ciągłe aktualizowanie wiedzy. Proces ten ma charakter stopniowy i opiera się na przemyślanych decyzjach oraz tempie, które pozwala utrzymać wysoki standard. W tej pracy kluczowa jest odpowiedzialność za drugiego człowieka i bezpośredni wpływ na jego zdrowie oraz funkcjonowanie.
