Zużyte baterie, elektronika, samochody i urządzenia techniczne mogą stać się jednym z najważniejszych źródeł surowców dla europejskiej gospodarki. Nowe analizy pokazują jednak, że ogromna część tego potencjału wciąż przepada w w systemie zbiórki i recyklingu.
Coraz ważniejszym tematem dla europejskiej gospodarki staje się niezależność surowcowa. Odpowiedź na ten problem znajduje się jednak nie tylko pod ziemią, ale także w tym, co już zostało wyprodukowane, wykorzystane i często zbyt szybko uznane za odpad. Z analiz projektu FutuRaM wynika, że elektrośmieci, baterie, auta trafiające do demontażu, materiały budowlane oraz zużyte części instalacji OZE zawierają znaczące ilości metali i minerałów krytycznych. To surowce potrzebne energetyce, elektromobilności, przemysłowi i nowym technologiom.
Badacze przeanalizowali tzw. miejskie kopalnie, czyli materiały, pozostające w zużytym sprzęcie i instalacjach. Analiza objęła 31 państw Europy, w tym kraje Unii Europejskiej, Wielką Brytanię, Szwajcarię, Islandię i Norwegię. Pod lupę wzięto 42 pierwiastki uznawane za surowce krytyczne oraz ich drogę od momentu wprowadzenia produktu na rynek aż po etap odpadu.
Wyniki pokazują, że skuteczność odzysku jest bardzo nierówna. Platyna i rod wracają do obiegu w ponad 80 proc., natomiast aluminium, miedź, pallad czy nikiel mieszczą się w przedziale od 40 do 80 proc. Znacznie słabiej wygląda sytuacja wielu pierwiastków ziem rzadkich, których odzysk w Europie pozostaje marginalny. To szczególnie istotne, bo właśnie te surowce są potrzebne m.in. w silnikach elektrycznych, turbinach wiatrowych i technologiach wspierających transformację energetyczną.
Największy niewykorzystany potencjał dotyczy m.in. litu, kobaltu i niklu. Ich znaczenie będzie rosło wraz z liczbą zużytych baterii, magazynów energii i pojazdów elektrycznych. Problem polega na tym, że obecny system zbiórki nadal nie przechwytuje wszystkich wartościowych materiałów. Część elektroodpadów, baterii i drobnych urządzeń trafia do zwykłych odpadów komunalnych, przez co gospodarka traci surowce, które mogłyby zostać ponownie wykorzystane.
Skala zjawiska ma znaczenie nie tylko gospodarcze, ale także klimatyczne. Według autorów badania recykling materiałów wtórnych wiąże się obecnie z emisją ok. 38 mln ton CO2 rocznie, ale jednocześnie pozwala uniknąć ok. 77 mln ton emisji, które powstałyby przy wydobyciu surowców pierwotnych. W 2022 r. w produktach wprowadzonych na rynek znajdowało się ok. 5,2 mln ton surowców krytycznych. W odpadach było ich ok. 2,1 mln ton, a odzysk wyniósł ok. 1,4 mln ton.
Do 2050 r. roczny odzysk może wzrosnąć do 4,1–5,7 mln ton i pokrywać od 33 do 56 proc. europejskiego zapotrzebowania na surowce krytyczne. To oznacza, że recykling przestaje być wyłącznie kwestią ekologii. Staje się elementem bezpieczeństwa gospodarczego, przemysłowego i technologicznego. Europa ma część potrzebnych zasobów już u siebie: w bateriach, urządzeniach, samochodach i zużytych komponentach wykorzystywanych w gospodarce i energetyce. Kluczowe pytanie brzmi, czy zdąży stworzyć system, który przestanie traktować je jak bezwartościowe odpady.