Latem Barlinek łatwo polubić. Jezioro błyszczy między porośniętymi lasem wzgórzami, na plaży przybywa ręczników, a pomosty
i nadbrzeżne ścieżki przejmują rytm miasta. Obok polskich turystów pojawiają się goście z Niemiec i Danii. Młodzi ludzie spotykają się nad wodą, lokale pracują dłużej, a Barlinek przez kilka tygodni przypomina miejscowość, której największym problemem jest kapryśna pogoda.

Pod koniec sezonu ten obraz zaczyna się jednak zwijać. Studenci pakują walizki, nad jeziorem robi się ciszej, a miasto zostaje samo ze sprawami, których nie widać z perspektywy plażowego leżaka. Bernarda Lewandowska, burmistrz Barlinka, ma do dyspozycji na inwestycje zwykle od 12 do 18 mln zł. Oświata pochłania sporą część budżetu a kolejka potrzeb jest znacznie dłuższa. Drogi, szpital, plaża, obiekty sportowe i wodociągi konkurują o te same fundusze. W samorządzie rzadko wybiera się między projektem dobrym i złym. Częściej między tym, co potrzebne natychmiast, a tym, co musi jeszcze poczekać.

Weszła do samorządu z doświadczeniem biznesowym, ale szybko przekonała się, że urząd działa w zupełnie innym rytmie niż sektor prywatny. W firmie dobra decyzja potrafi uruchomić projekt niemal od razu. W administracji ten sam pomysł musi przejść przez kosztorysy, opinie, uzgodnienia i instytucje pracujące według własnych kalendarzy. To, co dla mieszkańca wygląda na prostą sprawę, dla urzędu bywa długą drogą przez procedury. Barlinek stawia więc na partnerstwa, rozsądne planowanie i prowadzenie przedsięwzięć tak by doprowadzać je do końca mimo formalnych ograniczeń.

„Ze względu na niewystarczające środki finansowe, często musimy dzielić zadania na etapy, ścigać się z czasem i robić wszystko, by zmieścić w jednej dobie więcej, niż wydaje się możliwe. Ogromne znaczenie ma dla mnie wsparcie ze strony naszego zespołu i współpracowników, którzy także myślą o naszej przyszłości” - mówi Bernarda Lewandowska.

Jednym z długo wyczekiwanych projektów jest basen miejski, który w planach ma zostać powiązany z geotermią. Odwiert ma pokazać, czy lokalne zasoby ciepła pozwolą ograniczyć przyszłe koszty utrzymania obiektu. W tym samym kierunku zmierzają projekt całorocznego toru rekreacyjnego, latem dla rolkarzy, zimą jako lodowiska, oraz modernizacja stuletniej plaży. Barlinek chce korzystać z potencjału Jeziora Barlineckiego dłużej niż przez kilka wakacyjnych tygodni, ale nie może uzależniać przyszłości wyłącznie od pogody i sezonu.

Foto: Redakcja W Biznesie

Najpoważniejsze decyzje dotyczą jednak spraw mniej widowiskowych, ale znacznie ważniejszych dla codziennego bezpieczeństwa mieszkańców. Gmina przejęła zadłużony szpital, równocześnie inwestując w jego zaplecze diagnostyczne. Zakupiono tomograf, a w planach są także aparat rentgenowski i laparoskop. W budżecie takie działania ważą sporo, ale dla mieszkańca ich znaczenie jest bardzo konkretne - potrzebne badanie można wykonać bliżej domu, bez wyjazdu do większego miasta.

Prawdziwa miara rozwoju kryje się często w sprawach najbardziej zwyczajnych. Brak dostępu do bieżącej wody brzmi dziś jak problem z innej epoki, ale dla kilkudziesięciu gospodarstw w Okuniach przez lata był codziennym ciężarem. Ta sprawa nie rozwiązała się sama. Gdy okazało się, że dla wsi nie wystarczy środków wojewódzkich, temat mógł utknąć na kolejne lata. Bernarda Lewandowska nie uznała odmowy - po rozmowie z marszałkiem wywalczyła milion złotych dofinansowania i doprowadziła do przyznania pieniędzy na inwestycję potrzebną mieszkańcom od lat. Podłączenie gospodarstw do wody zasadniczo zmieniło jakość życia tych, którzy nie muszą już organizować jednej z podstawowych potrzeb tak, jakby była luksusem.

Najtrudniejsze pytania o przyszłość Barlinka dotyczą tego, dla kogo i jak organizuje się miasto. Coraz ważniejsze stają się potrzeby seniorów - starzenie się społeczeństwa oznacza konieczność zapewnienia im godnych warunków życia.

„Zależy mi na stworzeniu domu seniora wyposażonego w windy oraz mieszkania z aneksami kuchennymi. Chcę zbudować miejsce, które ułatwi codzienne funkcjonowanie osobom starszym i wymagającym wsparcia” - mówi Bernarda Lewandowska, burmistrz Barlinka.

Uzupełnieniem tego planu ma być rozwój usług senioralnych - pomoc w zakupach, dowóz do lekarza, na pocztę czy do banku. Żywa i bliska współpraca Rady Seniorów z Młodzieżową Radą Barlinka daje przy tym nadzieję, że rozmowa o przyszłości będzie prowadzona międzypokoleniowo. Na horyzoncie jest także budowa nowego urzędu miasta. Obecny budynek ma przeszło sto lat, wymaga remontów i napraw, a brak windy sprawia, że dla osób z ograniczeniami ruchowymi wizyta w urzędzie staje się poważnym utrudnieniem. Jeśli uda się pozyskać potrzebne środki, będzie to kolejny krok w stronę gminy bardziej dostępnej i lepiej przygotowanej na codzienne potrzeby mieszkańców.

Przyszłość Barlinka rozstrzygnie się w tym, czy potrafi dać mieszkańcom bezpieczeństwo i poczucie, że ich sprawy są w dobrych rękach. Przy ograniczonych budżetach gmin wymaga to nie tylko dobrego zarządzania, ale także większego wsparcia systemowego, skutecznego pozyskiwania środków zewnętrznych i takich zasad finansowania, które pozwolą samorządom planować rozwój bez ciągłego wybierania między tym, co pilne, a tym, co konieczne.

Udostępnij ten artykuł
Link został skopiowany!