Tegoroczne Światowe Forum Ekonomiczne w Davos nie było spokojną debatą o globalnej gospodarce. Stało się politycznym sprawdzianem dla Zachodu i momentem, w którym iluzje dotyczące europejskiej sprawczości zostały brutalnie zakwestionowane.

Kluczowym wydarzeniem było spotkanie Donald Trump z Wołodymyr Zełenski. Rozmowa trwała około godziny i dotyczyła dalszego przebiegu wojny w Ukrainie oraz roli Stanów Zjednoczonych w jej zakończeniu. Trump dał jasno do zrozumienia, że konflikt powinien zostać zakończony, a presja międzynarodowa wobec Rosji musi wzrosnąć. Był to czytelny sygnał nie tylko dla Kijowa, ale przede wszystkim dla Moskwy.

Dla Zełenskiego spotkanie miało znaczenie polityczne i symboliczne. Potwierdziło, że Ukraina pozostaje w centrum uwagi Waszyngtonu, niezależnie od zmiennych nastrojów politycznych. Jednak prawdziwa wymowa Davos ujawniła się dopiero podczas jego wystąpienia przed międzynarodowym audytorium.

Ukraiński prezydent zaprezentował bezkompromisową ocenę postawy Europy. Wskazał, że kontynent nie wykorzystał swojego potencjału politycznego i militarnego, pozwalając, by Władimir Putin skutecznie sparaliżował europejską decyzyjność. Jego zdaniem Rosja osiągnęła swój cel nie poprzez siłę militarną, lecz przez testowanie granic europejskiej odwagi i jedności.

Zełenski mówił o Europie jako o zbiorze państw uwikłanych w wewnętrzne kalkulacje, obawy i procedury. Zamiast zdecydowanych działań pojawiają się kolejne analizy, szczyty i deklaracje, które nie zmieniają sytuacji na froncie ani nie wzmacniają realnie bezpieczeństwa kontynentu. W jego diagnozie Europa wciąż reaguje, zamiast działać.

To wystąpienie nie było wyłącznie apelem o wsparcie dla Ukrainy. Było ostrzeżeniem skierowanym do całej wspólnoty europejskiej. Zełenski jasno zasugerował, że stawką wojny jest nie tylko suwerenność Ukrainy, ale także przyszły kształt bezpieczeństwa Europy i jej zdolność do samodzielnego reagowania na zagrożenia.

W tym kontekście spotkanie z Trumpem nabrało dodatkowego znaczenia. Podczas gdy Europa została w Davos skonfrontowana z własną ostrożnością, Stany Zjednoczone ponownie pokazały, że pozostają aktorem zdolnym do wywierania realnej presji politycznej. Niezależnie od kontrowersji wokół osoby Trumpa, jego przekaz był prosty i zrozumiały dla wszystkich stron konfliktu.

Davos 2026 zapisało się więc jako moment politycznego otrzeźwienia. Wojna w Ukrainie przestała być postrzegana jako odległy konflikt regionalny. Stała się lustrem, w którym Europa zobaczyła własne wahanie i brak strategicznej konsekwencji. Pytanie, które pozostało po tym forum, nie dotyczy już wyłącznie dalszych ruchów Kremla. Dotyczy przede wszystkim tego, czy Europa zdecyduje się wreszcie przejść od słów do działań.

Udostępnij ten artykuł
Link został skopiowany!